
Wymarzony scenariusz ślubno – weselny
Grudzien 7th, 2006, Kategoria: miłość, ślub
![]() |
Posiadasz jakaś fajową poradę dla innych osób!! Podziel się z nami może będzie ona pomocna innym osobom - Podpiszemy ją że to Ty właśnie nam dostarczyłeś/aś. |
Sama to napisałam napiszcie czy wam się podoba jak to oceniacie
To mój wymarziny scenariusz
Ja już mam męża i jest cudowny
ale może komuś innemu przyda się ten scenariusz
jest jak z bajki: zaczarowany
Gdzieś daleko, daleko……. W piękny, słoneczny lipcowy poranek, coś dziwnego się przydarzyło. Przyszła do mnie pewna nieznajoma. Piękna, tajemnicza pani. Pojawiła się z znienacka � W sukni zwiewnej, bielutkiej (jak anioł), włosy delikatnie poruszały się, jakby wiatr je pieścił delikatnym powiewem. Nic nie mówiąc wyciągnęła do mnie rękę z małym zawiniątkiem i wręczyła Mi go. W środku była mała kula, a w niej coś delikatnie poruszało się, jakby małe kropeczki śniegu. Gdy się dobrze przyjrzeć, w małą, delikatną niespodziankę, widać było: mały przepiękny zamek z 12 wieżyczkami, 365 oknami, 12 pokojami, 4 balkonami, pięknym różanym ogrodem i murem obronnym tak wysokim, że żaden wróg nie przedostanie się do środka. Na dziedziniec prowadziły 4 dróżki łączące się na środku przy malutkiej białej fontannie.
Wszystko było tak piękne, ale nie prawdziwe. Bardzo zdziwiłam się z takiego prezentu, jeszcze od nieznajomej, która zjawia się o tak z znienacka bez zapowiedzi. A przecież ja dziś muszę się przygotowywać, do tego jedynego dnia. Do ślubu (mojego). I nie mam czasu na zagadki!
Kobieta nic nie mówiąc, wskazała palcem na kulę, którą trzymałam w dłoni. Dziwiąc się, co chce ode mnie, zerknęłam, ale nic nie widziałam, prócz małego zamku. Ale nagle coś błysnęło….! Zerkając dokładnie, ujrzałam jakąś dziwną postać? Obejrzałam się za siebie, piękna pani znikła, a ja nagle… siedziałam na łące pełnej kwiatów, wokół ptaszki śpiewały a, wiosenny wiatr leciutko powiewał, tuż przed moimi oczami, stał jak żywy, piękny duży zamek z 12 wieżyczkami pokrytymi niebieskim dachem, mur z białej cegły, był po prostu cudowny jak z bajki (dokładnie taki jak widziałam przez zwierciadło kuli). Ale zaraz, zaraz… ktoś woła moje imię, machając z okna pałacu: „Iwonka….!� Przetarłam oczy czy to na pewno na mnie i tak to mnie wołano, wokół nikogo nie było. Przyjrzałam się dobrze i ujrzałam księcia, korona błyszczała na jego głowie w blasku słońca, szaty cudowne, ale twarz była troszkę niewyraźna. Postanowiłam wejść do środka. Niepewnym krokiem ruszyłam na przód do bramy wejściowej. Idąc przez most prowadzący do zamku, widziałam wokół pałacu błyszczącą i przejrzystą rzekę, a w niej pełno kolorowych rybek. Idąc dalej mijałam piękne mury, były ogromne. Tuż za bramą na dziedzińcu stał książę, który poprzednio machał z okna, czekając na mnie wyciągnął rękę, zapraszając do środka. Idąc niepewnym krokiem, postać stawał się coraz bardziej wyraźna i w pewnym momencie, rozpoznałam tajemniczego księcia. Tak to był On! Ten jedyny! Mój kochany Januszek! Z uśmiechem rzuciłam się na szyje, On delikatnie przytulił mnie do siebie i pocałował namiętnie, to było ja sen.
I w pewnym momencie jakby za dotknięciem czarodziejskiej różyczki moja piżamka (z kotkiem) zmieniła się w piękną białą suknię, błyszczącą ze wszystkich stron. Na głowie miałam diadem z brylantami z długim welonem (wyglądałam jak prawdziwa księżniczka).
On klasną w ręce i zaraz na dziedzińcu pojawiła się piękna, cała ze złota karet, zaprzęgnięta w 12 białych koni z brzęczącymi dzwoneczkami. Wokół tłumy ludzi, śpiewających i posypujących moją postać płatkami kwiatów. Januszek (książę) poprowadził mnie do karety, a woźnica pogalopował w stronę pięknej katedry…. Tak to był najpiękniejszy kościół, jaki widziałam tylko na kartach książek. Nie wierzyłam własnym oczom, ale patrząc na mojego księcia, teraz już wiedziałam, że to jest właśnie to! Mój wymarzony dzień! Nasz dzień! ŚLUB!!! HURA!!! Cieszyłam się jak dziecko.
Przed drzwiami już czekali wszyscy zaproszeni goÅ›cie, nawet rodzice, caÅ‚a rodzina, czekali tylko na nas. Na MÅ?ODÄ„ PARĘ!!
Nagle otworzyÅ‚y siÄ™ wrota do katedry. A w Å›rodku, wszystko przystrojone w kwiaty, z góry zwisaÅ‚y biaÅ‚e wstążeczki, ale zaraz….. na suficie koÅ›cioÅ‚a, widoczne byÅ‚o piÄ™kne bez chmurne niebo z milionami migajÄ…cych gwiazd, najprawdziwsze niebo. Å?aweczki byÅ‚y przystrojone w kwiaty i gdzie niegdzie maÅ‚e serduszka. Wszystko byÅ‚o tak cudowne, że tylko byÅ‚o to możliwe w bajce lub snach. Nie wierzyÅ‚am wÅ‚asnym oczom. Przez Å›rodek ciÄ…gnÄ…Å‚ siÄ™ piÄ™kny dywan z purpury, obsypany pÅ‚atkami róż. Wokół peÅ‚no ludzi cieszÄ…cych siÄ™ naszym szczęściem… Już czekaÅ‚ na nas ksiÄ…dz, który miaÅ‚ udzielić nam Å›lubu.
Ceremonia się rozpoczęła…. Byłam tak przejęta, że nie wiedziałam, co się dzieje wokół Mnie. Lecz gdy usłyszałam słowa: „Czy ty Iwono bierzesz za męża tego o to mężczyznę…� (chodziło oczywiście o Januszka). W tym momencie coś drgnęło we mnie. Dech mi zaparło w piersiach i nie mogłam nic powiedzieć, ale po kilku chwilach (dla mnie to była wieczność) wreszcie jęknęłam, raczej wykrzyczałam z radości: „TAK!!!� i w tym momencie stada gołębi wzbiły się w powietrze, wypuszczając z pazurków mnóstwo baloników różnokolorowych i płatków kwiatów. Wszyscy się cieszyli i śpiewali. Potem tylko byłam wpatrzona w mojego wymarzonego księcia (Januszka), trzymałam Go mocno z rękę.
Po ceremonii zaÅ›lubin wszyscy zebrani udali siÄ™ na dziedziniec paÅ‚acu, a tam dopiero siÄ™ dziaÅ‚o! Rozpoczęła siÄ™ huczna zabawa. Orkiestra przygrywaÅ‚a skoczne kawaÅ‚ki, ludzie taÅ„czyli. Dla dzieci byÅ‚o wesoÅ‚e miasteczko. Wszystko cudownie przypasowane. ByÅ‚o dużo konkursów i zabaw. SÅ‚ychać byÅ‚o tylko Å›miechy i szczęście wszystkich zebranych. A Ja jako księżniczka z moim Å›wieżo poÅ›lubionym ksiÄ™ciem, na Å›rodku wokół piÄ™knej fontanny, razem porwani w tan muzyki wirowaliÅ›my wokół… i wÅ‚aÅ›nie wtedy zauważyÅ‚am, że na Å›rodku fontanny byÅ‚y dwie maÅ‚e postacie (chyba dzieci), przytulajÄ…ce siÄ™ do siebie, a w rÄ™kach trzymaÅ‚y wielkie serce z napisem: „Iwona i Januszâ€?, a obok jakby cieÅ„, unosiÅ‚a siÄ™ nieznajoma pani, która wrÄ™czyÅ‚a Mi tajemniczÄ… kulÄ™. Szepnęła cichutko: „To prawdziwa MIÅ?OŚĆ, nie zniszczcie Jej!â€?. I odeszÅ‚a…
Wszyscy świetnie się bawili, nawet nie wiem, kiedy zrobiło się już późno. Było pewnie gdzieś ok. godziny 23:00 (nie była pewna). Ale nadal zabawa trwała.
Nagle!….. Po chwili!…. Wtem zabił dzwon z zamkowej dzwonnicy, właśnie wybijał godzinę 24:00. Ja z Januszkiem świetnie się bawiąc, nie zwracałam uwagi na to, co się dzieje wokół Mnie. Aż tu nagle jakby za uderzeniem pioruna, błysk, trzask (przestraszona zamknęłam oczy) wszystko znikło. Mój książę! Pałac! Wszystko! Czar prysł!
Otworzyłam oczy dopiero (chyba) po 5 minutach i wiecie, co!!? Siedziałam na łóżku tuląc się do poduszki, obok leżała mała kula, którą dostałam na naszą pierwszą rocznice od Januszka. W radiu leciała właśnie spokojna piosenka „Wielka Miłość�, zza okna unosił zapach kwiatów i słychać było śpiew ptaków. Nie wiedziałam, co się stało, zerkając na zegarek (a była 6:00 rano 1 lipiec 2006r.), zerwałam się na równe nogi. To dziś Nasz Ślub!! W ręku miałam kulę, patrząc na nią wspomniałam ten wspaniały dzień, jaki przeżyłam, przetarłam oczy i wtedy dopiero zrozumiałam, że to był najcudowniejszy sen, jaki miałam. Najwspanialsze wesele, jakie jest tylko możliwe w snach. Ale ze świata marzeń czas się obudzić i wejść w rzeczywistość, przygotowania ruszyły….. Ślub i wesele już niedługo. Szybko się ubrałam i pobiegłam do Januszka opowiedzieć, co takiego mi się przyśniło.
Koniec
Autorka: Iwona N.


