
Sex przed czy po ślubie?
Pazdziernik 27th, 2006, Kategoria: seks, partnerstwo
![]() |
Posiadasz jakaś fajową poradę dla innych osób!! Podziel się z nami może będzie ona pomocna innym osobom - Podpiszemy ją że to Ty właśnie nam dostarczyłeś/aś. |
Jak myslicie lepiej poczekac z sexem do slubu czy zrobic to przed ?
Czy załujecie ze nie poczekaliscie do nocy poslubnej i co myslicie o ludziach ktorzy czekaja ze wspołzyciem az do slubu?
Hm ja mysle, ze poprostu bym nie strzymala. Dla mnie seks jest tak wpsaniala rzecza, mozliwoscia okazania tego jak bardzo sie kocha swoja druga polowke, dania jej przyjemnosci…. Jesli slub planujemy za jakies1,5 roku co najwyzej, to mialabym byc w zwiazku ponad 2 lata i nic ??? Po prodtu sobie tego nie wyobrazam, postanowilabym sobie cos takiego, potem zlamalabym b. szybko to postanowienie i miala pretensje do siebie. Wiec nie postanawiam nic
.
A tak na marginesie, to dziwny wymysl czym rozni sie noc poslubna od wszystkich innych? Slub to tak naprawde formalnosc, w moim przypadku bedzie bardziej brany dla mojego chlopaka (bo jest wierzacy
w przeciwienstwie do mnie, nie jakos bardzo, ale jednak), dla babc, cioc, rodzicow i przyszlych dzieci. Poza tym to ulatwia rozwiazywanie wszelkiej masci spraw prawnych.
Wszystko zalezy od tego czy jesteś osobą wierzącą czy nie. Ja akurat mam daleko do Boga i nie mialam oporow co do rozpoczecia wspolzycia przed slubem. Wydaje mi sie, ze wiele osob które poczekaly do nocy poslubnej jest zawiedzionych bo to nie to, co sobie wczesniej wyobrazali.
Hehe jak poznalem moja dziewczyne to mowila, ze o seksie moze byc mowa tylko po slubie, szybko zmienila zdanie i teraz smieje sie z tamtego postanowienia.
Niemniej jednak jesli natrafilbym na kobiete ktora faktycznie chcialaby dotrzymac czystosci do slubu, uszanowalbym to. Choc szkoda marnowac lata mlodosci na wstrzemiezliwosc. Soba nalezy sie cieszyc.
Moim zdaniem czekanie na sex do ślubu mozna włozyc miedzy bajki , chyba ze ktos sie chajta tyzdzien po tym jak sie poznali, ale przewaznie trwa to koło 2 lat i wiecej, wiec jaka normalna para wytrzyma 2 lata bez sexu….odpowiedz brzmi zadna
Ja nie wytrzymałabym bez sexu, uwazam ze jest on bardzo wazny w zwiazku, no i oczywiscie uwielbiam sex
Nie załuje ze nie poczekałam z tym do slubu, choc fajnie tak kochac sie po raz 1szy dopiero w noc poslubną po zlozonej sobie przysiędze
Uwazam,ze ludzie bardzo czesto sa bardzo rozczarowani sexem z partnerem, bywa ze malzenstwo rozpada sie, bo zycie intymne sie im nie uklada, nie pasuja do siebie pod wzgledem seksualnym:maja inne temperamenty,potrzeby itd
Nie podziwiam ludzi czekajacych z sexem do slubu, ale i nie potepiam .Namawiac tez innych do takiego wlasnie czekania tez nie bede
jasne, ze fajnie byloby poczekac do slubu, ale moze zaistniec pewien problem w tak dlugim czekaniu. Otoz moze sie okazac, ze roznica temperamentów czy po prostu gusta nie pozwola na pozniejsze wspolzycie i malzenstwo moze sie rozpasc. Warto “dotrzec” sie przed slubem, poznac dobrze tą swere intymna by wiedziec czy bedzie nam pozniej dobrze. Nie ma sie co oszukiwac, seks jest istotnym elementem w zyciu pary i tyle. Bez niego byloby kiepsko.
Nie wyobrazam sobie czekania z seksem do slubu, tak samo jak nie wobrazam sobie nie zamieszkania razem zanim podejmie sie ostateczny krok. Zly dobor partnerow pod tym wzgedem moze doprowadzic do frustracji, zaniedbania, zdrady, niedowartosciowania. Nigdy w zyciu nie zaryzykowalabym tego, ze przekonam sie, ze roznimy sie pod tym wzgledem tak bardzo, ze nie da sie tego pogodzic.
A zreszta, robienie szumu wokol tej jednej nocy doprowadza do tego, ze wiecej tam stresu niz radosci. I co, mialabym miec zaplanowana date w kalendarzu na seks?
No i jak moglabym tak dluugoo czekac, przeciez seks to wspaniala sprawa, a nie chce odejmowac sobie w zyciu takich przyjemnosci 
Też nie wyobrażam sobie byc dziewicą aż do ślubu - między innymi dlatego, że nie zwykłam kupować kota w worku. Co by było, gdyby po ślubie okazało się, że różnimy się temperamentami tak ogromnie, że albo będziemy się całe życie zdradzać, albo będziemy nieszczęśliwi?
Jeśli zaś chodzi o ludzi, którzy deklarują dziewictwo do dnia ślubu… 50% z nich kłamią, a drugie 50%… bardzo podziwiam. 
IMHO… no coz ciekawy temat. ja i moja ukochana nie zalujemy seksu przed slubem szczegolnie ze bylismy dla siebie pierwsi i jedyni. jednakze wdaje mi sie ze temat seksu przed slubem w kosciele jest nieco przesadzony. tzn konkretnie zakaz. bo przeciez skoro dwoje ludzi sie kocha a slub jest tylko czysta formalnoscia to mamy sobie odmawiac? skoro nie stac nas na wziecie slubu i wyprawienie wesela bo oboje jeszcze studiujemy i nie pracujemy to co? mamy zreZygnowac tylko dlatego ze wzgledy np.finansowe powstrzymuja nas od pobrania sie? oj chyba nie tedy droga i wydaje mi sie ze takie rozumowanie jak moje kosciol powinien dopuszczac. czyli ze w opsanym przypadku bylby to grzech lekki a nie ciezki. pomijam tu kwestie antykoncepcji i kosciola bo to nie ten temat.
W sumie podziwiam osoby, które czekają w czystości do nocy poślubnej
Z jednej strony jest to wspaniały dar dla ukochanej osoby…
Ale z drugiej - to wielkie ryzyko…
Przysłowiowe kupowanie kota w worku
A co będzie, jeśli po ślubie i owej pierwszej wspólnej nocy okaże się, że partnerzy do siebie nie pasują… Będą mieli “zonka”
Czyli wychodzi na to, że są niesamowitymi ryzykantami 
Dla mnie jest to w zasadzie bez znaczenia, ponieważ nie jestem osobą wierzącą i ślub kościelny nic dla mnie nie znaczy a cywilny ma podobną wagę jak wyrobienie dowodu osobistego czy zmiana obywatelstwa.
Jeśli w ogóle kiedykolwiek zawrę oficjalny związek to wątpię, żeby w jakikolwiek sposób zmieniło to moje życie czy charakter mojego związku. Dzieci nie lubię i nie chcę mieć, a moje nazwisko bardzo mi się podoba.
Myślę, że noc poślubna to zły moment na pierwszy seks, ponieważ- zwykle- oboje są wtedy zmęczeni, bywa że “pod wpływem” no i oczywiście zdenerwowani. A wydaje mi się, że jakieś niepowodzenie w takiej chwili może być podwójnie nieprzyjemne.
Ups, pomimo,że jedstem kontestatorem religii bardzo chciałbym się kiedyś ohajtać normalnie w kościele,z uprzednim błogosławieństwem rodziców, weselem z orkiestrą i co najmniej setką gości -wszystko, najdrobniejszy szczegół zgodnie z tradycją aby dla mnie i dla niej było to niezapomniane przeżycie!
Dzieci także chciałbym mieć, i to co najmniej dwoje a w przypadku w miarę dostatniego życia nawet troje!
I wreszcie wracając do tematu:sex jak najbardziej przed zawarciem formalnego związku, a dzieci obowiązkowo po!
Noo.. nie do końca masz rację
tak myśli Rydzyk i inni “księża” niszczący Kościół. Sex nie jest obecnie traktowany przez Kościół jako zło w czystej postaci, o ile jest uprawiany po ślubie i bez użytku środków antykoncepcyjnych. Kalendarzyk małżeński (gówno warty ale zawsze coś) jest dopuszczalny i zalecany przez księży. Seks ma być zabawą i gdyby miał pełnić jedynie funkcję prokreacji i obowiązku małżeńskiego to zbrzydł by niesamowicie. W 2 lata po ślubie muslibyśmy żywić się środkami antydepresyjnymi i przygotowywać sobie sznurek na szubienicę, który wydawałby się nam jedynym lekarstwem na naszą frustrację.
Ja natomiast nigdy nie wyznawałem zasady seksu po ślubie (mimo iż kończyłem szkołę katolicką) i z tego co widzę, to im człowiek bardziej dojrzewa tym bardziej zmieniają sie jego poglądy. Jako dzieci słyszało się od rodziców o seksie jako o złuuu!! I trwało się w tym przekonaniu. Później nastąpiła konfrontacja zasad wpojonych przez rodziców z sytuacjami narzuconymi nam przez życie. I teraz to my musiliśmy uznać co uznajemy za dobre a co za złe. Moja dziewczyna (absolwentka dwóch szkół katolickich) również początkowo wyznawała zasadę seksu po ślubie. I co? Teraz w łóżku potrafi zmienić się w demona
a ślubu jeszcze nie planujemy. Szanuję ludzi, którzy decydują się na rozpoczęcie współżycia po ślubie. Bo to jednak ma w sobie coś. Ale z drugiej strony, trzeba liczyć sie z tym, iż seks pełni w życiu ważną rolę, i jeśli okaże się być straszny to małżeństwo będzie miało problem z przetrwaniem. Owszem są pary żyjące w tzw. białych związkach i twierdzą, że są szczęśliwi. Wierze im, lecz niewiele jest osób, które stać na podjęcie takiego kroku. Wiele osób, z tych uznających seks po ślubie, traktuje współżycie jako główny problem związany z ideą ślubu. Krzyczą, kłócą się na ten temat choć właściwie nie wiedzą o czym mówią, bo tego nie próbowali! Dlatego napiszę: Ślub to decyzja o podjęciu wspólnego życia, a nie zezwolenie na seks!
źródło: forum dyskusyjne, wypowiedzi różnych osób


